Warto było…

Warto było wstać w sobotę tuż po 6 rano. Warto było jechać przeszło 100 kilometrów, gdzieś, aż za Wolbrom, Miechów, na skraj Niecki Nidziańskiej. Warto było. 4 przyrodniczych zapaleńców: Krzysiek, Dawid i Łukasz z IB oraz Marcin z IIB wybrało ten sposób by spędzić sobotę w poszukiwaniu roślinnej arystokracji – polskich storczyków. Celem kolejnej przyrodniczej eskapady stało się „storczykowe Eldorado” rezerwat Kalina Lisiniec. Z 11 występujących tutaj gatunków z tej rodziny udało się obejrzeć 7. I nie ilość była tu najważniejsza. Największym przeżyciem było to, że zobaczyliśmy takie rzadkości jak obuwika – storczyka o największych kwiatach (spośród występujących w naszym kraju) i unikalnego dwulistnika muszego, który w Polsce rośnie tylko w 3 miejscach. Był też storczyk kukawka i storczyk męski (wiemy dlaczego tak się nazywa!), podkolan zielonawy, listera jajowata oraz buławnik wielkokwiatowy. Na tym botanicznym szlaku spotkaliśmy także innych pasjonatów, a wymiana wrażeń i życzliwe podpowiedzi jeszcze ten wyjazd ubarwiły. Klimat wyjazdu najlepiej oddają wykonane w rezerwacie fotografie. Za tydzień to …może różaneczniki w Brynku.

Adam Balon

Nauczyciel biologii i opiekun szkolnego kółka ekologicznego. Specjalista w zakresie bioróżnorodności przyrody Siemianowic Śląskich.

Skip to content