Łączymy pokolenia

Mateja łączy pokolenia

Jak się okazuje, uczęszczanie do II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Matejki dla wielu rodzin stało się wielopokoleniową tradycją. W cyklu „Mateja łączy pokolenia” przybliżamy takie właśnie rodziny. Poprosiliśmy ucznia, aktualnie uczęszczającego do szkoły o dokończenie zdania „Bycie uczniem Matei…”, a jego mamę, tatę, krewnego o odpowiedź na pytanie „Co Twoim zdaniem zmieniło się w Matei, a co pozostało takie samo?”. Nadal będziemy poszukiwać Matejkowskich dynastii, więc zachęcamy do kontaktu z nami za pośrednictwem maila jubileusz@mateja.edu.pl

Rodzeństwo Chmielowskich (wraz z rodziną)

Zjazd z okazji Jubileuszu 60-lecia II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Matejki stał się okazją do kolejnych odkryć rodzinnych powiązań wśród absolwentów naszej szkoły. Niewątpliwie najciekawszym, unikalnym wręcz przykładem, okazała się rodzina państwa Chmielowskich. Otóż absolwentami Matei są :
Rodzeństwo państwa Chmielowskich:

  • Witold Tadeusz Chmielowski (matura 1964)
  • Ilona Chmielowska (matura 1966)
  • Bożena Chmielowska (matura 1967)
  • Hanna Chmielowska (1969)

Mężem pani Bożeny został pan Jerzy Lipka, także absolwent Matei (matura 1966), a ich córka – Magdalena zdała maturę (oczywiście w II LO) w 1993 roku. Sześć osób, powiązanych bliskimi więzami rodzinnymi, absolwentów naszej szkoły!
Pani Bożena Chmielowska tak wspomina swoje licealne czasy:
„Uczęszczałam do klasy żeńskiej. Byłyśmy ze sobą bardzo związane. Kiedy w zeszłym roku zorganizowałyśmy spotkanie 50 lat po maturze, przybyło aż 20 dziewczyn z tamtej klasy. Na to spotkanie zrobiłam tablo mojej klasy. Chciałabym je przekazać szkole…”
Pan Tadeusz Chmielowski uzupełnia:
„Udzielaliśmy się, z siostrami, artystycznie oraz w zawodach sportowych. Cała czwórka śpiewała na akademiach. Ja grałem na gitarze. W tych czasach działał w szkole wspaniały zespół taneczny, który był wielokrotnie nagradzany na przeglądach. Opiekunką tego zespołu była nauczycielka wychowania fizycznego pani Kazimiera Kujawska-Młynek.”
Na zdjęciu od lewej: pan Jerzy Lipka, pani Bożena Lipka (Chmielowska), pan Witold Tadeusz Chmielowski.

Trzy pokolenia absolwentów i uczniów Matei

Irena Wistel (Lorek), matura 1967 – babcia Zosi:

„Szkoła znajdowała się przy ulicy Jana Matejki w Siemianowicach Śląskich. Obowiązywały surowe zwyczaje: odpowiednie stroje – bez ekstrawagancji, proste fryzury i brak makijażu. Przed rozpoczęciem lekcji języka polskiego odśpiewywaliśmy utwór „Filon i Laura”. Na przerwach spacerowało się w parach wokół korytarza. Nauczyciel był autorytetem dla ucznia i jestem dumna, że byłam uczennicą Matei.”

Izabela Wistel (matura 1989)– mama Zosi:

„Szkoła mieściła się już w obecnym budynku. Obowiązywała dyscyplina, nie patrzono przychylnie na pomalowane paznokcie i kolorowe stroje, np. można było dostać reprymendę za żółtą bluzeczkę. Obowiązywały tarcze, które musiały być przyszyte do kurtek, co sprawdzała pani woźna. Zawsze przyjazna atmosfera, momentami zabawnie, czasami poważnie. Super przeżyte cztery lata i skok w nową rzeczywistość. Być uczniem Matei to szansa na przyszłość i dobrze spędzony czas.”

Zosia Lewandowska (matura 2019):

„Być uczniem Matei to na pewno miły obowiązek, satysfakcja oraz cudowne chwile spędzone w gronie wspaniałych osób :)”

Karolina Kołodziej, jej mama i kuzynka

Karolina Kołodziej (matura 2020):

„A dla mnie bycie uczniem Matei to tradycja rodzinna. Do tej szkoły chodziła moja mama, kuzynka i dwie ciocie.”

Mama – Joanna Kołodziej (Pelczar, matura 1995):

„Zmieniły się sale lekcyjne, boisko i elewacja budynku. Szkoła jest nowocześniejsza i ładniejsza. Nie zmieniła się wspaniała atmosfera panująca w szkole. Pokój nauczycielski jest ciągle w tym samym miejscu”.

Kuzynka – Anna Romaniuk (matura 2005):

„Mam nadzieję, że nic się nie zmieniło bo mam świetne wspomnienia związane z Mateją”.

Zosia Hrybik i Jej mama

Zosia Hrybik (matura 2020):

„Bycie uczniem Matei to… duży obowiązek. Musimy godnie reprezentować szkołę i klasę. Bycie uczniem Matei to najlepsza decyzja.”

Pani Jolanta Hrybik (matura 1986):

„Moim zdaniem w Matei zmienił się jedynie wygląd szkoły – powstało nowe boisko, zmieniono kolor budynku. Ważne jest, że przyjazna atmosfera i życzliwość dla ucznia, mimo upływu lat, jest dalej niezmienna.”

Siostry Termin

Julia Termin (matura 2020):

„Bycie uczniem Matei jest cool.”

I Jej siostra – Patrycja (matura 2017):

„Moim zdaniem na pewno zmienili się uczniowie, przynajmniej częściowo, oraz możliwości edukacyjne bądź kształcenia. Uważam, że na pewno nie zmieniła się przyjazna atmosfera panująca w Matei i fakt, że nauczyciele nie tworzą dystansu w stosunku do uczniów i można porozmawiać z panem profesorem/panią profesor o wszystkim. Cieszę się, że mogłam doświadczyć tej wyjątkowej matejkowskiej atmosfery.”

Martyna Buchmann i jej tata

Martyna Buchmann (matura 2019):

„Bycie uczeniem Matei to powód do dumy”

Tata – Dariusz Buchmann (matura 1990):

„W Matei zmienili się nauczyciele ale duch pozostał ten sam.”

Rodzeństwo Siejaków

Sebastian (matura 2019):

„Mateja to superszkoła, być uczniem Matei to supersprawa!”

Siostry Bożena (matura 2015) i Magda (matura 2011):

„W Matejce zawsze była świetna atmosfera, wspaniałe grono pedagogiczne, najlepsze imprezy – na przykład Dzień Patrona, ale też brak dzwonków i muzyka puszczana podczas przerw. To wszystko było, jest i będzie odróżniało Mateję od innych szkół. Zmiany, które zauważyłyśmy, to połączenie z gimnazjum, zmiany w gronie pedagogicznym oraz broda pana Kamila Paździora!”

Krzysztof Watała i Jego mama

Krzysztof Watała (matura 2018):

„Bycie uczniem Matei to… coś pozytywnego!”

Katarzyna Watała (Cieślińska) (matura 1998):

„W Matei została, mimo upływu lat, miła atmosfera, a sama szkoła zmieniła się wizualnie i została unowocześniona”.

Hania Erbel z bratem

Maciej Erbel – “Verbel” (matura 2016):

„W Matei niezmiennie taki sam pozostał klimat i dobre samopoczucie podczas wizyt, które tu składam. Jest tak, mimo iż teraz chodzę do innej szkoły. Zmienił się trochę rozkład pomieszczeń, poszło do przodu zaawansowanie techniczne placówki.”

Hania Erbel (matura 2020):

„Być uczniem Matei to … cudowne uczucie. Szkoła jest dla mnie drugim domem, nie tylko dlatego, że spędzam tu wiele godzin na lekcjach, ale także poza nimi. Uczniowie i nauczyciele są jak moja druga rodzina. Kocham tu być, bo Mateja łączy ludzi.”

Rodzeństwo Struzik

Tomasz Struzik (matura 2020):
„Mimo że jestem uczniem Matei dopiero od pół roku, to mogę stwierdzić, że to była dobra decyzja. O szkole słyszałem same pozytywne opinie i już po Dniu Otwartym doszedłem do wniosku, że to odpowiednie dla mnie miejsce. Wydaje mi się, że Mateja pomoże mi w realizacji moich planów związanych z przyszłością. Tak, jak moja siostra, chciałbym mieć bardzo dobre wspomnienia, które zapadną mi w pamięci na zawsze.”

Marta Struzik (matura 2016):
„Mateja była dla mnie inspiracją. To właśnie w tym liceum podjęłam swoje życiowe decyzje, które jak się okazało, były słuszne. Czas, który tu spędziłam był wyjątkowy i na pewno długo pozostanie .”

Sebastian Lanuszny i Jego mama

Sebastian (matura 2019):

„Bycie uczniem Matei to świetna sprawa. Uczy mi się o wiele przyjemniej kiedy wiem, że chodzę do takiej fajnej szkoły.”

Ilona Lanuszny (Sauermann, matura 1995):

„Moim zdaniem w Matei oprócz większej liczby uczniów nic się nie zmieniło, klimat dalej jest tam ten sam.”

Wiktoria Grochulska oraz siostry Katarzyna, Joanna i Aleksandra Wolak

Wiktoria (matura 2018):
„Bycie uczniem Matei pokazało mi, że szkoła to nie tylko miejsce, gdzie trzeba się uczyć, ale również można spędzać miło czas.”

Katarzyna (matura 2007), Aleksandra (matura 2010), Joanna (matura 2011):
„W Matei zmieniła się część grona pedagogicznego, lecz atmosfera w szkole została taka jak była kilka lat temu.”

Wiktoria Machnik i jej mama

Wiktoria Machnik (matura 2016):
„Wydarzenie, które bardzo dobrze wspominam miało miejsce w przedostatni dzień szkoły, kiedy to kilka osób z mojej klasy i klasy B “udekorowało” wszystkie korytarze w Matei oraz samochody nauczycieli papierem toaletowym, kserówkami i gazetami. Pamiętam też 15 stycznia 2016 roku, bo jest to nie tylko dzień naszej studniówki, ale równocześnie Dzień Maturzysty, kiedy to po szkole biegali dresiarze, rastamani, hipisi, a grono pedagogiczne przebrane było za punków i metali. Dobrze wspominam również wszystkie rajdy i warsztaty, przedstawienia na Dni Patrona, Walentynki czy Dni Europejskie, a nawet zwykłe lekcje i przerwy – wszystko to co zostało (lub nie zostało) uwiecznione na zdjęciach i filmach. Po prostu bardzo trudno jest mi wybrać tylko jedno wydarzenie, które najbardziej utkwiło mi w pamięci z tego powodu, że było ich po prostu bardzo dużo. Wiem jednak, że gdybym miała kolejny raz wybierać szkołę średnią, to bez zawahania wybrałabym II LO jeszcze raz. Możesz wyjść z Matei, a nawet musisz, ale Mateja nigdy do końca nie wyjdzie z Ciebie – i właśnie tak jest w moim przypadku.”

Justyna Machnik z d. Grzywocz (matura 1985):

„Matejkę wybrałam za namową mojej starszej siostry Gabrysi, która również jest absolwentką II LO. Naukę rozpoczęłam w 1981 roku, a pierwszym wspomnieniem związanym z tą szkołą jest to, że już po 3 miesiącach mieliśmy dłuższe ferie świąteczne, ponieważ 13 grudnia ogłoszony został stan wojenny. Bardzo ciepło wspominam swoją wychowawczynię – Panią Janinę Seręgę, która wraz z wychowawcą klasy “A” Panem Michałem Zegadło zawsze zabierała nas na różne, ciekawe wycieczki szkolne, mimo iż ówczesne czasy wcale nie należały do najłatwiejszych. Jedyną “przykrością” jaka mnie spotkała, a z której się dzisiaj śmieję jest fakt, że na pierwszych zajęciach żeńskiego chóru Pan Piotr Weintrit zorganizował indywidualne przesłuchania, a ponieważ nie należałam (i nie należę do dnia dzisiejszego) do osób utalentowanych muzycznie, nie chciałam zaśpiewać solo. Tym samym nie zostałam przyjęta do chóru i jako jedna z niewielu dziewczyn z naszej klasy kończyłam lekcje dwie godziny wcześniej, co było dużym plusem, ale niestety zawsze na koniec roku Pan profesor stawiał mi tróję.”

Szczepan Michalik i jego mama

Magdalena Michalik (Gola), matura 1994:

W szkole spędziłam aż 7 lat od 1987 do 1994 roku. 3 lata w przylicealnej eksperymentalnej podstawówce i 4 kolejne już jako regularna licealistka.

Szczepan i Jego mamaCo się zmieniło?

Kolor elewacji! Lokalizacja sekretariatu. Większość nauczycieli. Odeszła dwójka moich wychowawców pan Eugeniusz Sikorski i pani Beata Grzejszczak. Pan Kamil Paździor, którego pamiętam jako brata koleżanki, jak recytował coś na akademii jest teraz nauczycielem a nie uczniem.

Co się nie zmieniło?

Pan Balon, który potrafił mówić ciekawie nawet o mitozie i mejozie, nadal tu uczy biologii!
Mateja zawsze była szkołą, w której doceniało się inicjatywę uczniów i ich aktywność również tę pozaszkolną. Zawsze posiadała też pewne pozytywne „skrzywienie” eksperymentalno-artystyczno-indywidualistyczne. Cechowała ją cyganeryjna atmosfera. Przyciągała lokalnych oryginałów i artystyczne dusze, dawała im pole do popisu. Mam wrażenie, że nadal tak jest.

Szczepan Michalik, (matura 2020):

Bycie uczniem Matei to przywilej. Dzięki kameralności szkoły każdy uczeń jest tu zauważony i doceniony. Zielona Mateja to strzał w dziesiątkę!

Zmiana rozmiaru czcionki
Zmiana kolorów